Miniony tydzień stał pod znakiem banków centralnych, ten z kolei rozpocznie się pierwszą debatą prezydencką w USA, co przypomniało inwestorom dotychczas traktowane po macoszemu ryzyko przedwyborcze związane z ewentualną wygraną Trumpa.
Już w piątek wcześniejszy dość zaskakujący apetyt na ryzyko wytracił tempa i ustąpił miejsca zwiększonej ostrożności. Dzisiaj tej ostrożności było aż nadto i krótko po otwarciu w Europie wszystkie główne indeksy zameldowały się ponad 1% niżej niż na zamknięciu w piątek. W skrócie można powiedzieć, że o ile zwyżki z minionej środy i czwartku miały dość wątłe podbudowanie informacyjne, tak podobnie było z dzisiejszymi spadkami. Napływających danych nie było dużo, a te dostępne do złych nie należały. Mowa w szczególności o opublikowanym indeksie Ifo, który wzrósł do najwyższego poziomu od maja 2014 roku. To była zaskakująco dobra publikacja, która okraszona została komentarzem głównego ekonomisty niemieckiego instytutu tłumaczącego wzrost rozwianiem wcześniej zasianej niepewności związanej z Brexitem. Tym samym gospodarka naszego największego partnera handlowego wciąż rozwija się na zadowalającym poziomie ze zdrowym eksportem i silnym popytem konsumpcyjnym. Ta wiadomość doprowadziła jedynie do zatrzymania spadków, ale nie ich przekreślenia. O ile zniżki w Europie wiązać jeszcze można było z realizacją wcześniejszych zysków, to na GPW tych zysków brakowało. Oznaczało to, że indeks WIG20 ponownie wrócił pod poziom 1750 pkt., choć przy skromnych obrotach wynoszących 400 mln zł.
Wydaje się, że pogorszenie sentymentu wynikało z płynnej zmiany koncentracji uwagi inwestorów z poczynań bankierów centralnych na kampanię przedwyborczą w USA. Dzisiaj późnym wieczorem odbędzie się pierwsza debata prezydencka i przy dużym odsetku niezdecydowanych osób obawiać się można, że lepiej prezentujący się przed kamerą Donald Trump przyciągnie więcej nowych wyborów niż Hillary Clinton. Tym samym inwestorzy oficjalnie rozpoczęli pilniejsze śledzenie kampanii wyborczej i pierwsze zderzenie z jej realiami przebiegło po myśli niedźwiedzi.
Łukasz Bugaj